Koncepcje i projekty latających samochodów to jeszcze “wolna amerykanka” – sprawdzamy najciekawsze projekty

0
931

Wczoraj na łamach Singularity pojawił się artykuł o maszynie koncepcyjnej od DeLorean Aerospace, firmy założonej przez siostrzeńca słynnego Johna (tego od kultowej marki samochodów). W artykule, który gorąco wam polecamy (link) poruszone zostały także tematy związane z “ridesharingiem”, a także zapytaliśmy Was w ankiecie, czy uważacie latające samochody za przyszłość transportu publicznego.

Dziś w ramach uzupełnienia wspomnianego w poprzednim akapicie artykułu zapraszamy do krótkiego przeglądu – w tym także materiałów wideo –  najciekawszych latających automobili (autonomicznych i sterowanych ludzką ręką). Oczywiście zestawienie jest w 100 procentach subiektywne. Jeżeli nie zamieściliśmy jakiegoś ciekawego projektu, dajcie nam znać w komentarzach!

Nasze zestawienie otwiera autonomiczny projekt Cormorant UAV od izraelskiej firmy Urban Aeronautics, której wydzielony oddział Tactical Robotics Ltd. (“TRL”) stworzył maszynę do zastosowań wojskowo-transportowych. Maksymalna prędkość tego podniebnego hmm… muła roboczego to 190 km/h. Największą zaletą pojazdu jest jednak to, że może on operować w środowisku miejskim – radzi sobie na przykład z przeszkodami typu linie wysokiego napięcia . Jednym słowem wleci tam, gdzie zwykły helikopter nie jest w stanie operować.

Przenosimy się nieco bliżej naszego podwórka – nasi sąsiedzi ze Słowacji także nie mają się czego wstydzić. Poznajcie elegancki AeroMobil 4.0, projekt dość konserwatywny choćby z powodu zastosowanego paliwa. Słowacki latający samochód posiada bowiem napęd hybrydowy, a jako ciekawostkę warto wspomnieć, że model 3.0 “chodził” tylko na regularnej, dostępnej na każdej stacji benzynie! Co ciekawe jeżeli macie wolne około 1,5 miliona euro to już możecie składać zamówienie na “AM”. Pierwsze dostawy do odbiorców przewidziane są na rok 2020, al uwaga – aby mój zasiąść za sterami (kierownicą) słowackiego cacka musicie posiadać nie tylko prawo jazdy, ale też licencję pilota.

AeroMobil 4.0 jest bardzo ciekawą maszyną 2w1. Mamy tu bowiem do czynienia z pełnoprawnym wehikułem, który może tradycyjnie poruszać się po drogach, ale też z pojazdem powietrznym. Spore wrażenie robią też osiągi: maksymalny zasięg lotu to 750 kilometrów przy prędkości maksymalnej 360 km/h. Jako samochód AM 4.0 też nie ma się czego wstydzić – osiąga 160 km/h w 10 sekund i spala w cyklu miejskim 4,2 litra benzyny.

 

Państwo Środka nie może być gorsze od zachodnich konkurentów. Oto chiński projekt EHang 184, czyli pierwsza komercyjna, latająca taksówka. Chiński projekt to pojazd w pełni autonomiczny AAV (Autonomous Aerial Vehicle) przeznaczony do transportu pasażerów. Ehang 184 posiada napęd elektryczny pozwalający na uzyskanie maksymalnie 100 km/h czas lotu to, niestety niezbyt imponujące 23 minuty. Dron-taksówka, bo tak najlepiej można określić Ehanga 184 zabiera na pokład tylko jednego człowieka. Co ciekawe ta latająca taksówka obsługiwana ma być za pomocą prostej, aplikacji mobilnej. Pasażer wybiera tylko cel podróży, start i lądowanie. Voila! Gdzie będzie można sobie taką taksówką polatać? W Dubaju oczywiście.

 

Czas na powrót do Europy i projekt od giganta przemysłu lotniczego. Przed wami Vahana od Airbusa. To kolejny projekt, docelowo autonomicznej, latającej taksówki. Z kronikarskiego obowiązku należy wspomnieć, że Vahana powstaje w Dolinie krzemowej, a więc jest to raczej projekt międzynarodowy, ale nie bądźmy drobiazgowi. Airbus zapowiada pierwsze polowe testy prototypu pod koniec tego roku, a pierwsza, demonstracyjna Vahana pojawi się w 2020 i niedługo potem  trafi do produkcji seryjnej. Ambitny plan. Ostateczna specyfikacja pojazdu nie została jeszcze ujawniona.

Kolejny, bardzo ciekawy projekt to niemiecki Lilium Jet od Lilium Aviation. To kolejna latająca taksówka w systemie VTOL. Bawarczycy chwalą się również, że ich pojazd jest w pełni elektryczny, a zatem przyjazny dla środowiska i oczywiście bardzo cichy. Maszyna, według deklaracji twórców jest w stanie przelecieć ponad 300 kilometrów na jednym ładowaniu z prędkością 300 km/h.

Kolejny projekt z Niemiec to Volocopter od e-volo. Mówiąc szczerze maszyna nie robi na pierwszy rzut oka jakiegoś dużego wrażenia – wygląda jak skrzyżowanie helikoptera z przerośniętym dronem-zabawką. Volocopter jest oczywiście elektryczny.

To krótkie zestawienie jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Są jeszcze inne – w różnej fazie – projekty, z których może wykluć się przyszłość transportu. Najbliższa dekada dla “fruwających samochodów” zapowiada się niezwykle interesująco.

Który z projektów najbardziej wam się podoba? Ja, mówiąc szczerze, nadal uważam, że najlepszym latającym samochodem jest ten należący do rodziny Jetsonów! Ciekawe, czy właśnie taka czeka nas przyszłość…