9 listopada w Muzeum Lotnictwa w Seattle* odbył się fascynujący panel dyskusyjny dotyczący fundamentalnego pytania nad którym debatują “miłośnicy podboju kosmosu”. Brzmi ono gdzie będziemy żyć w przyszłości. To znaczy… gdzie po wyruszeniu ad astra. W fascynującej, prawie godzinnej dyskusji, którą gorąco polecam obejrzeć w całości, dyskutanci (Chris Levicki, Naveen Jain i John Logsdon)** poruszali podczas rozmowy takie tematy jak to, czy naszym celem powinna być Czerwona Planeta, Księżyc, a może mniej oczywiste i niezbyt często brane pod uwagę asteroidy. Panowie Lewicki i Naveen optowali za pozaziemskimi koloniami. Ten pierwszy skłaniał się ku Marsowi, a Naveen Jain stawiał na naszą naturalną satelitę Ziemi. Profesor Logsdon oponował twierdząc, że “ludzie wolą trzymać się, przynajmniej w najbliższej przyszłości naszej planety”.

Podczas rozmowy poruszano całe spektrum tematów związanych z kolonizacją kosmosu. Ot choćby fakt możliwości dostosowania ludzkiego DNA do odmiennych warunków panujących poza naszą planetą. Naveen Jain nakreślił dość śmiałą wizję przyszłości w której dzięki modyfikacji ludzkiego genomu koloniści będą (zapewne do pewnego stopnia) odporni na promieniowanie kosmiczne John Logsdon kontestował natomiast śmiałe plany kreślone na przykład przez Elona Muska i podawał w wątpliwość sens wysyłania milionów ludzi w przestrzeni kosmiczną i tworzenie mega-kolonii. Generalnie dyskusja obejmuje całe spektrum tematyczne i jest doprawdy fascynująca. Gorąco polecam obejrzeć ją w całości

Ja jednak będę sceptyczny. Do dziś pamiętam artykuł z, jeśli dobrze pamiętam, roku 1987 w jednym z czasopism, gdzie autor nakreślił przed czytelnikami wizję cudownej przyszłości, podboju kosmosu i… pierwszej bazy kosmicznej na powierzchni Marsa, która miała powstać na Czerwonej Planecie już w 1999 roku. Kto miałby ją założyć? Związek Radziecki. Jakżeby inaczej.

Wyobraźcie sobie teraz zawód, jaki czuję od tamtego czasu obserwując nasz ślamazarny trucht ku gwiazdom. A miało być tak pięknie. Przodownicy pracy wyrabiający 500% normy przy budowie nowych, kosmicznych osiedli. Sierp i Młot łopoczący dumnie nad Mare Erythraeum. 1 majowy pochód witający sztucznymi kwiatami Pierwszego Sekretarza Marsa! Stop… może jednak lepiej jest tak jak teraz…

*Muzeum Lotnictwa w Seattle jest jednym z największych w USA. W swoich zbiorach posiada między innymi oryginalne plany konstrukcyjne samolotów i rakiet stworzonych przez NASA. Na pół miliona odwiedzających rocznie ten przybytek czeka też pierwszy Air Force One, a także prototyp Boeinga 747, szpiegowski Blackbird i słynny Concorde. Archiwa muzeum liczące ponad 1,4 miliona obiektów (książki, publikacje itd.) przyciągają wielu badaczy, naukowców i inżynierów.

**Biografie dyskutantów znajdziecie pod TYM adresem. Trzeba przyznać, że robią wrażenie.

Space

Debate

Opublikowany przez The Economist Events na 9 listopada 2017

  • Artur

    Polecam powieść Rafała Kosika „Mars”. Nie będę spoilerował.