Smartfon zamiast lekarza

0
232

Nadchodzi era opieki zdrowotnej opartej na danych z aplikacji smartfona. Trzech światowych gigantów – Google, Amazon, Apple – rozpoczęło wyścig zbrojeń w kierunku przekształcenia urządzeń elektronicznych w osobiste narzędzia do diagnozowania chorób. W jaki sposób? Za pomocą sztucznej inteligencji oraz funkcji, które już są obecne w urządzeniach.

Akcelerometr, mikrofon, lampa błyskowa czy aparat fotograficzny zostają wykorzystane do celów medycznych. Na przykład do zmierzenia poziomu hemoglobiny wystarczy oświetlenie palca użytkownika za pomocą lampy smartfona i przesłanie wyniku do przetworzenia w aplikacji Senosis. Kupienie przez Google startupu Senosis Health jest kontynuacją inicjatywy DeepMind Health. Jest to jednostka dedykowana medycynie utworzona w wydziale sztucznej inteligencji firmy Alphabet. Jej celem jest stworzenie pakietu aplikacji, które pomogą lekarzom zidentyfikować pacjentów z ryzykiem powikłań.

Amazon pracuje nad udoskonaleniem inteligentnych głośników Echo (z wbudowanym asystentem głosowym) pod kątem telemedycyny. Apple, za pomocą platformy HealthKit planuje integrować w iPhone dane medyczne pacjenta (ze szpitali, laboratorium etc.) z danymi pozyskanymi przez elektronikę ubieralną (wearables). W fazie testów jest aplikacja Epiwatch dedykowana epileptykom i wykorzystująca Apple Watch oraz iPhone z zamiarem wykrywania napadów padaczkowych. Aplikacja ma umożliwić kontrolowanie choroby, identyfikowanie czynników, które wpływają na jej przebieg i śledzenie efektu przyjmowanych leków. Bazą do powstania aplikacji mają być dane zebrane od ochotników używających Apple Watch. Badani mają za jego pomocą wskazać, kiedy zaczynają odczuwać początek napadu, następnie skomentować jego rodzaj. Dzięki temu powstanie repozytorium cech/objawów, z którego będzie uczyć się AI.

Gotową już bazę objawów schorzenia wykorzystał zespół nastolatków do stworzenia aplikacji Eyeagnosis. Umożliwia ona wykrywanie retinopatii cukrzycowej – częstego powikłania cukrzycy polegającego na uszkodzeniu naczyń krwionośnych w oku i grożącego utratą wzroku. Obiektyw wydrukowany na drukarce 3D i umieszony na smartfonie wraz z aplikacją Eyegnosis pozwala pacjentom na szybkie wykonanie badania przesiewowego, bez konieczności poświęcania czasu i wydatków związanych z przeprowadzeniem typowej procedury diagnostycznej. Flesz smartfona kierowany jest na oko celem oświetlenia siatkówki. Następnie robione jest zdjęcie, na podstawie którego AI szuka anomalii mogących wskazywać na objawy zwyrodnienia siatkówki. W jaki sposób nauczono sztuczną inteligencję rozpoznawania schorzenia? Konwolucyjną sieć neuronową (convolutional neural network) „nakarmiono” 34.000 zdjęć siatkówki pozyskanych z bazy danych Krajowego Instytutu Zdrowia. Analizując skany siatkówki AI nauczyła się rozpoznawać retinopatię cukrzycową. I robić to z taką precyzją jak lekarz. Aplikacja ma potencjał komercyjny z uwagi na dokładność i szybkość diagnozy oraz niewielki koszt. Wczesne wykrycie objawów retinopatii jest niezwykle istotne, a z uwagi na prostotę użycia – Eyeagnosis jest szansą na wykonanie badań przesiewowych tam gdzie dostęp do porad okulistycznych jest mocno utrudniony np. w krajach Trzeciego Świata. Samodzielna diagnoza wykonana przez pacjenta z użyciem smartfona pozwala na wyeliminowanie wizyt specjalistycznych (jeśli wynik jest ujemny), co przynosi oszczędności dla systemu opieki zdrowotnej.

Biorąc pod uwagę, że 84% wydatków na opiekę zdrowotną (w USA) przeznaczonych jest na leczenie chorób przewlekłych takich jak nadciśnienie tętnicze czy cukrzyca, zaś ponad 50% leków nie jest przyjmowana według zaleceń, wykorzystanie smartfonów do monitorowania przebiegu terapii pozwala zwiększyć jej skuteczność i zmniejszyć koszt opieki zdrowotnej (powikłań). Taki cel przyjęli sobie twórcy systemu Proteus Digital Health. Składa się on z: 1) niepodlegającej strawieniu tabletki-sensora, 2) czujnika w formie plastra przyklejanego do klatki piersiowej, 3) aplikacji na smartfona, 4) portalu dostawcy. Pacjent aktywuje system przez połknięcie tabletki-sensora razem z przepisanym mu lekarstwem. Kiedy sensor dotrze do żołądka, wysyła sygnał do czujnika przyklejonego do tułowia. Cyfrowe dane przesyłane są na urządzenie mobilne oraz do chmury gdzie, za zgodą pacjenta, dostawcy opieki zdrowotnej mają do nich dostęp z poziomu portalu. Czujnik może także śledzić sen i poziom aktywności ruchowej. W przypadku pacjentów z nadciśnieniem tętniczym czy cukrzycą ważne jest kompleksowe podejście – wgląd w to, jak pacjent przyjmuje leki, czy podejmuje aktywność fizyczną etc. Również leczenie żółtaczki typu C czy gruźlicy wymaga współpracy lekarza z pacjentem i restrykcyjnego stosowania się do zaleceń odnośnie przyjmowania leków. Dzięki zdalnemu monitorowaniu terapii lekarze mają nadzieję poprawić jej skuteczność i ograniczyć ponawianie leczenia.

Czy w związku z tym, że smartfony zamieniają się w urządzenia medyczne oraz gromadzą różne statystyki zdrowotne, możemy wkrótce spodziewać się, że aplikacje zaczną być przepisywane przez lekarzy niczym tabletki – celem poprawy zdrowia pacjentów?

Źródła: